Cracovia tego lata postawiła na sporą przebudowę zespołu. Do Krakowa trafiło ośmiu nowych zawodników, a klub szukał jakości zarówno wśród doświadczonych piłkarzy, jak i młodych zawodników z potencjałem na przyszłość. Pasy sięgnęły między innymi po zawodnika z doświadczeniem w austriackiej Bundeslidze, byłego piłkarza Lecce, reprezentanta Tunezji oraz młodych zawodników związanych wcześniej z akademiami Arsenalu, Manchesteru United i Sheffield United.
Po siedmiu kolejkach Ekstraklasy można już jednak spojrzeć na te ruchy nie tylko przez pryzmat nazwisk i CV. Część nowych zawodników zdążyła dostać swoje szanse, część dopiero czeka na poważniejsze minuty, a Filip Marchwiński z powodu bardzo poważnej kontuzji właściwie nie miał okazji rozpocząć swojej przygody przy Kałuży.
Cracovia ma obecnie osiem punktów. Wygrała z Rakowem Częstochowa 2:1 oraz z Wieczystą Kraków 3:2, zremisowała ze Śląskiem Wrocław i Lechem Poznań 0:0, a poza tym przegrała z Pogonią Szczecin, Radomiakiem Radom i Górnikiem Zabrze.
Jak w tym wszystkim wyglądają nowe nabytki?
Dominik Baumgartner miał być liderem defensywy
Cracovia rozpoczęła letnie zakupy od Dominika Baumgartnera. Austriak trafił do Krakowa z Wolfsbergera jako wolny zawodnik, po sześciu sezonach spędzonych w tym klubie. W poprzednich rozgrywkach rozegrał 26 spotkań w austriackiej Bundeslidze, zdobywając dwie bramki, a przez pewien czas pełnił również funkcję kapitana. Jego transfer miał zapewnić Pasom doświadczenie w defensywie i większą stabilizację po odejściu Boško Šutalo oraz Oskara Wójcika. Początek jego przygody przy Kałuży nie był jednak tak intensywny, jak można było zakładać.
Dominik Baumgartner piłkarzem Cracovii! ⚪️🔴
🔗 https://t.co/9SopBGqKu0 pic.twitter.com/gnz8ctc8fD
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) June 15, 2026
Po siedmiu kolejkach Ekstraklasy Austriak miał na koncie dwa występy, ale łącznie zaledwie 30 minut gry w lidze. Spotkanie z Wisłą Płock przyniosło jednak kolejny, bardzo niepokojący rozdział w jego krótkiej przygodzie z Cracovią. Baumgartner rozpoczął mecz w podstawowym składzie, ale nie dotrwał do końcowego gwizdka. W 20. minucie został ukarany żółtą kartką, a w 58. minucie zobaczył drugie napomnienie i w konsekwencji musiał opuścić boisko. Cracovia grała więc przez ponad pół godziny w osłabieniu i ostatecznie przegrała w Płocku 1:3.
Austriak dostał duży kredyt zaufania od trenera Bartosza Grzelaka, natomiast zawiódł po całej linii. Pytanie brzmi, czy zdoła się zrehabilitować w następnych spotkaniach?
Vincent Burlet jeszcze nie zachwycił, ale klub wiąże z nim przyszłość
Drugim transferem Cracovii był Vincent Burlet. Belg trafił do Krakowa z Lille i podpisał z Pasami długoterminowy kontrakt do 2030 roku. To ruch zupełnie innego rodzaju niż sprowadzenie Dominika Baumgartnera. Cracovia zdecydowała się na młodego zawodnika, którego chce rozwijać i którego wartość w przyszłości może znacząco wzrosnąć. Burlet wcześniej przechodził przez akademie Sint Truiden, Schalke oraz Lille, a doświadczenie w seniorskiej piłce zdobywał również podczas wypożyczenia do Le Mans.
Vincent Burlet piłkarzem Cracovii! ⚪️🔴
🔗 https://t.co/PPNrGwJBVq pic.twitter.com/w6r7MiV4GW
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) July 15, 2026
Na początku sezonu Belg dostał swoje szanse, ale podobnie jak Baumgartner nie zdołał jeszcze wywalczyć sobie mocnej pozycji w podstawowym składzie. Po siedmiu kolejkach ma na koncie trzy występy i 74 minuty w Ekstraklasie. To niewiele, dlatego trudno na tym etapie mówić o jednoznacznej ocenie jego transferu. Burlet nie zachwycił jeszcze swoją grą, ale jednocześnie nie dostał wystarczająco dużo czasu, aby można było stwierdzić, że nie spełnia oczekiwań. Cracovia patrzy na niego przede wszystkim jako na inwestycję w przyszłość. Belg ma dopiero 20 lat i wciąż jest na etapie zdobywania doświadczenia. Na ocenę tego ruchu przyjdzie więc jeszcze czas, a klub z pewnością liczy na to, że w kolejnych miesiącach jego rola w zespole będzie stopniowo rosła.
Filip Marchwiński. Tutaj wszystko skończyło się zdecydowanie za szybko
To miał być jeden z najważniejszych transferów Cracovii tego lata. Filip Marchwiński wrócił do Polski po pobycie we Włoszech i został wypożyczony z Lecce. Dla zawodnika był to powrót do kraju, w którym wcześniej występował w barwach Lecha Poznań. To właśnie przeciwko swojemu byłemu klubowi zadebiutował w Ekstraklasie w koszulce Cracovii. Wcześniej zdążył jeszcze pojawić się na boisku w sparingu z Sevillą, jednak jego przygoda z Pasami bardzo szybko została brutalnie przerwana.
W meczu Cracovii z @LechPoznan swój debiut w @_Ekstraklasa_ w biało-czerwonych barwach zaliczył Filip Marchwiński! 👏
Filip, życzymy Ci wielu udanych występów, bramek i asyst! ⚪️🔴 pic.twitter.com/PiBfvHv7Fb
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) July 26, 2026
Marchwiński w spotkaniu z Lechem spędził na boisku 24 minuty. Cracovia liczyła, że zawodnik posiadający doświadczenie z Lecha Poznań, Lecce oraz reprezentacji Polski zwiększy jakość i kreatywność drugiej linii. Niestety, był to jego jedyny występ w lidze. Podczas jednego z treningów skręcił kolano i doznał bardzo poważnego urazu. Zerwał przeszczep więzadła krzyżowego przedniego, a przewidywana przerwa w grze została określona na około 10 do 12 miesięcy. W praktyce oznacza to koniec jego sezonu i długą walkę o powrót do pełnej sprawności.
To jest prawdziwy piłkarski dramat. Po takiej historii będzie się bardzo ciężko odbudować. Trzymaj się Filip i walcz https://t.co/MnmrFWNdS8
— Dawid Dobrasz (@dobraszd) August 1, 2026
Alex Marciniak wciąż czeka na swoją kolej
Cracovia sięgnęła również po Alexa Marciniaka, który wcześniej rozwijał się w akademii Arsenalu. W sezonie 2024/25 wystąpił w 19 spotkaniach zespołu do lat 18, zdobywając pięć bramek. Ma także doświadczenie w reprezentacji Walii w młodszych kategoriach wiekowych. Dla Pasów był to więc ruch przede wszystkim z myślą o przyszłości, a nie transfer zawodnika, który od razu miał wskoczyć do podstawowego składu.
Marciniak ma obecnie 18 lat i na swoją szansę w pierwszym zespole wciąż czeka. Po siedmiu kolejkach nie zanotował jeszcze ligowego występu, a jego licznik minut w Ekstraklasie nadal wynosi zero. Nie oznacza to jednak, że transfer można już uznać za nieudany. Cracovia podpisała z nim kontrakt do 2029 roku, zapewniając sobie również opcje jego przedłużenia, i najwyraźniej widzi w nim zawodnika, którego można stopniowo wprowadzać do seniorskiej piłki.
74’ | „Kilka” zmian w Pasach 😅 Na murawie pojawiają się Wiktor Dej, Alex Marciniak, Kamil Glik, Filip Marchwiński, Beno Selan, Mateusz Praszelik i Dominik Piła.
– – –#CRASEV 1:0 pic.twitter.com/VD7dd7HTSJ— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) July 19, 2026
Na ten moment Marciniak pozostaje więc bardziej inwestycją niż realnym wzmocnieniem pierwszego zespołu. W jego przypadku najważniejsza będzie cierpliwość, a pierwszym poważnym krokiem powinien być debiut w barwach Cracovii. Dopiero wtedy będzie można zacząć oceniać, czy klub rzeczywiście znalazł w nim zawodnika na przyszłość. To zresztą idealny przykład obecnej polityki transferowej Pasów. Cracovia coraz chętniej sięga po młodych zawodników z potencjałem, trochę tak, jakby ktoś budował skład w Football Managerze i polował na kolejnych „wonderkidów”. Oczywiście boisko szybko weryfikuje takie założenia, ale w przypadku Marciniaka na pierwsze odpowiedzi przyjdzie jeszcze poczekać.
Alex Marciniak | Arsenal’s Midfield Magician ✨ | 2025/26 Highlights pic.twitter.com/qm99q8ACTE
— N5Local (@n5local) July 1, 2026
Sayfallah Ltaief miał być rozwiązaniem problemów w ofensywie
Reprezentant Tunezji był jednym z najciekawszych transferów Cracovii tego lata. Sayfallah Ltaief trafił do Krakowa z Twente, a wcześniej występował również w FC Basel, Sparcie Rotterdam oraz Greuther Fürth. Ma za sobą doświadczenie w europejskich pucharach i 23 występy w reprezentacji Tunezji, dlatego trudno było traktować go wyłącznie jako zawodnika na przyszłość. Cracovia sprowadzała go z myślą o tym, aby już teraz dał zespołowi więcej jakości i dynamiki w ofensywie.
Profil Ltaiefa dobrze pasował do tego, czego potrzebowały Pasy. Szybki i ofensywnie usposobiony zawodnik miał zwiększyć możliwości zespołu w ataku, dać więcej ruchu na skrzydle i stworzyć dodatkowe opcje w pojedynkach jeden na jeden. Na razie trudno jednak mówić o pełnym potwierdzeniu tych oczekiwań. Tunezyjczyk wystąpił w trzech spotkaniach ligowych i spędził na boisku 135 minut, ale wciąż nie zdobył bramki ani nie zanotował asysty.
Wczoraj Sayfallah Ltaief po raz pierwszy wystąpił w barwach Cracovii!
Sayfallah, gratulujemy debiutu i trzymamy kciuki za kolejne udane występy w biało-czerwonych barwach. ⚪️🔴 pic.twitter.com/Yo61FZ7S15
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) August 22, 2026
Nie jest to oczywiście wystarczająca próbka, aby uznać transfer za nieudany. Problem polega jednak na tym, że Cracovia potrzebuje konkretów w ofensywie już teraz. Po siedmiu kolejkach Pasy mają na koncie zaledwie sześć zdobytych bramek, a w ostatnim spotkaniu z Górnikiem Zabrze nie potrafiły znaleźć drogi do siatki. Ltaief ma więc jeszcze sporo do udowodnienia. Jego potencjał jest widoczny na papierze, ale teraz musi przełożyć go również na liczby i realny wpływ na wyniki Cracovii.
Mohamed Berte na razie wchodzi z ławki
Kolejnym ofensywnym ruchem Cracovii był Mohamed Berte.
24-letni Belg trafił do Krakowa z Denderu, gdzie wcześniej rozegrał 72 spotkania, zdobywając 13 bramek i notując trzy asysty. Jest on kolejnym przykładem transferu, który miał pomóc Pasom załatać dziurę powstałą po odejściu Benjamina Källmana oraz Stefana Stojilkovicia. Choć Berte występuje na innej pozycji niż wspomniana dwójka, Cracovia latem wyraźnie postawiła na zwiększenie liczby opcji w ofensywie.
Mohamed Berte zawodnikiem Cracovii! ⚪️🔴
🔗 https://t.co/X94VHI1xII pic.twitter.com/Ck0IBZ5qBW
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) August 19, 2026
Belg dostał już okazję do gry w Ekstraklasie. Po ośmiu kolejkach ma na koncie cztery występy i 156 minut, a w dzisiejszym spotkaniu z Wisłą Płock doczekał się swojego premierowego gola w barwach Cracovii. Pojawił się na murawie w 66. minucie, zmieniając Lasse Nordåsa, a trzy minuty później wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do wyniku 2:1.
Choć trafienie Belga nie wystarczyło do zdobycia punktów, było ważnym momentem dla samego zawodnika. Berte przełamał się i może mieć nadzieję, że premierowy gol będzie początkiem regularniejszego udziału w grze Cracovii.
Siem Eyob Abraha dopiero zaczyna
Jednym z ostatnich transferów Cracovii był Siem Eyob Abraha.
18-letni napastnik wcześniej rozwijał się w akademiach Manchesteru United oraz Sheffield United, a do Krakowa trafił dopiero we wrześniu. Trudno więc oczekiwać, aby zaledwie kilka dni po transferze stał się zawodnikiem podstawowego składu. Cracovia sięgnęła po niego przede wszystkim z myślą o przyszłości i rozwoju młodego zawodnika.
Siem(a) 👋👀 pic.twitter.com/qXFX4W4P7S
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) September 9, 2026
Na ten moment nie jest więc wzmocnieniem pierwszej drużyny, ale inwestycją w zawodnika. Przy okazji transferu Abrahy warto spojrzeć również szerzej na działania Cracovii związane ze szkoleniem i wyszukiwaniem młodych talentów. Klub zorganizował turniej do lat 15, w którym pojawią się między innymi zespoły Herthy Berlin. Tego typu inicjatywy mogą być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji Cracovii jako miejsca, do którego warto przyjeżdżać jako młody i obiecujący piłkarz.
Lasse Nordås dostał zadanie zdobywania bramek
Najpóźniej do Cracovii trafił Lasse Nordås. Norweg został wypożyczony z Luton Town i ma być jednym z najważniejszych rozwiązań problemów ofensywnych Pasów. W poprzednim sezonie występował w Heerenveen, gdzie w Eredivisie rozegrał 16 spotkań, zdobywając sześć bramek i notując dwie asysty. To właśnie na podobną skuteczność w Krakowie liczą najbardziej.
Lasse Nordås zadebiutował dziś w barwach Cracovii! ⚪️🔴 pic.twitter.com/QtRxzagGkO
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) September 6, 2026
Nordås ma jednak od początku bardzo trudne zadanie. Napastnik przejmuje część odpowiedzialności, która wcześniej spoczywała na Benjaminie Källmanie oraz Stefanie Stojilkoviciu. Obaj opuścili Cracovię, a wraz z nimi zespół stracił bardzo skuteczne „dziewiątki” i ważne ogniwa ofensywy. Norweg musi więc mierzyć się nie tylko z oczekiwaniami związanymi z własnym transferem, ale również z koniecznością wypełnienia luki po poprzednich napastnikach.
W meczu z Wisłą Płock Nordås ponownie pojawił się w podstawowym składzie. Spędził na boisku 66 minut, jednak tym razem również nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Chwilę po jego zejściu z murawy pojawił się Mohamed Berte, który już trzy minuty później zdobył swojego premierowego gola w barwach Cracovii.
Odeszli również zawodnicy, których trzeba było zastąpić
Analizując letnie okno Cracovii, nie można patrzeć wyłącznie na nowych zawodników. Pasy musiały bowiem nie tylko wzmocnić kadrę, ale również uzupełnić luki powstałe po odejściu kilku ważnych piłkarzy. Z klubem pożegnali się między innymi Boško Šutalo, Pau Sans, Gabriel Charpentier, Maxime Dominguez oraz Oskar Wójcik. Na wypożyczenia trafili natomiast Jean Batoum, Bartosz Biedrzycki, a już we wrześniu również Henrich Ravas.
Szczególnie istotne było zakończenie wypożyczenia.
Dużą stratą było odejście Oskara Wójcika i Boško Šutalo. Młody obrońca przeniósł się do Werderu Brema po sezonie, w którym rozegrał aż 31 spotkań w Ekstraklasie i był jednym z ważniejszych zawodników defensywy Cracovii. Co więcej, został nominowany do nagrody dla najlepszego obrońcy sezonu. Chorwat natomiast nie został wykupiony po okresie wypożyczenia.
Oskar Wójcik odchodzi z Cracovii.
Oskar, dziękujemy Ci za ten czas, za zaangażowanie, waleczność i serce zostawione na boisku w biało-czerwonych barwach. Życzymy Ci powodzenia na dalszej drodze kariery oraz wielu sukcesów w nowych barwach. Pamiętaj, że zawsze będziesz częścią… pic.twitter.com/CaKKjJNgY1
— CRACOVIA (@KSCracoviaSA) July 9, 2026
Zmiany dotknęły również ofensywę. Gabriel Charpentier nie pozostał w Krakowie po tym, jak klub nie zdecydował się skorzystać z opcji przedłużenia jego kontraktu. Kongijczyk w poprzednim sezonie rozegrał siedem spotkań, zdobył dwie bramki i zanotował asystę. Z kolei Pau Sans wrócił do Realu Saragossa po zakończeniu wypożyczenia, a Maxime Dominguez zakończył swoją przygodę z Pasami. To właśnie odejścia z ofensywy sprawiają, że letnie transfery takich zawodników jak Mohamed Berte, Sayfallah Ltaief czy Lasse Nordås trzeba rozpatrywać również jako próbę odbudowania siły ataku.
Zmiana nastąpiła także między słupkami. Henrich Ravas, który był jednym z bramkarzy Cracovii, został we wrześniu wypożyczony do Polonii Warszawa.
Największy problem? Nowi zawodnicy nie dają jeszcze odpowiedniej liczby minut
I tutaj pojawia się jeden z najciekawszych wniosków po pierwszych siedmiu kolejkach. Cracovia sprowadziła latem aż ośmiu zawodników, ale na ten moment trudno wskazać choćby jednego nowego piłkarza, który stał się absolutnie niepodważalnym elementem podstawowego składu. Liczby bardzo dobrze pokazują skalę tego problemu. Dominik Baumgartner ma zaledwie 30 minut w Ekstraklasie, Vincent Burlet 74 minuty, Filip Marchwiński zdążył rozegrać 24 minuty, po czym doznał kontuzji kończącej jego sezon, a Alex Marciniak wciąż czeka na debiut. Sayfallah Ltaief uzbierał 135 minut, Mohamed Berte 132 minuty, Lasse Nordås 70 minut, natomiast Siem Eyob Abraha nie pojawił się jeszcze na boisku.